Jak zapewnić sobie seks, ale nie pakować się w związki? Kurewna myśli…

Miłość nie istnieje. To bajka dla nastolatków i obiekt westchnień starych panien. A! I jeszcze magiczne zaklęcie otwierające portfele.

Byłam zakochana, ale po tym jak mnie zdradzał ten, z którym chciałam spędzić resztę życia, postanowiłam, że już się nigdy więcej nie dam oszukać. Ever.

Tak naprawdę chodzi tylko o jedno. O chemię, pożądanie, zmysły, egoistyczną satysfakcję. Chodziło o seks. Zawsze chodzi o seks. Światem rządzi pieniądz i seks. Po co pakować się w związek? Można świetnie się bawić nie tworząc dłuższej relacji. A ja lubię seks. Lubię mężczyzn. Z niedowierzaniem słucham koleżanek – mężatek mówiących, że to może nie istnieć! Tylko dzieci i gary. Jak to? Przecież to jedna z ważniejszych potrzeb.

Kobieta, która nie prowadzi satysfakcjonującego życia erotycznego szybko się starzeje, popada w nerwice i inne choroby a w dodatku staje się nie do zniesienia. Zatem co tu zrobić, żeby te wszystkie klęski mnie nie spotkały i jednocześnie nie komplikować sobie życia zobowiązaniami? Jak mieć faceta i nie bać się, że gdy odejdzie znowu zaboli?

Jest późny zimowy wieczór. Rozpalam kominek. Nalewam czerwone półwytrawne mołdawskie. Aksamitny smak rozlewa się po podniebieniu i zostawia przyjemny finisz. Otwieram laptopa. Wpisuje: seks randki. Hmm. Nie spodziewałam się, że oferta jest aż tak bogata! Po kolei odwiedzam strony. Pan szuka Pani. Pani szuka Pana. Czatuj ze mną. Znajdź sex-partnera. Kontakty intymne. Grupy tematyczne.

Na zdjęciach faceci w każdym wieku.

Omiatam wzrokiem witrynę, ale żaden nie wydaje się być na tyle interesujący żebym chciała z nim nawiązać kontakt. Szukam dalej. Kobiety w odważnych pozach, prężące ciało, wypinające pupy, odsłaniające nogi w pończochach i odkrywające kształtne piersi. Czuję ciepło i delikatne podniecenie. Obrazy, wino i ogień robią swoje. Ale podnieca mnie też chęć przeżycia czegoś nowego. Przygody z nieznajomym.

Wiele kobiet marzy o tym, żeby silny, piękny, wysoki mężczyzna wszedł do pomieszczenia w którym się znajdują i bez słowa zaczął dziko się z nimi kochać. Chcą czuć testosteron, pot i chcą się czuć pożądane.

W końcu trafiam na portal, który mnie zatrzymuje przyjaznym interfejsem, estetyczną, erotyczną grafiką, jasnymi zasadami. Rejestruje się jako Masza z Wiednia. Maluję usta czerwoną szminką. Z szuflady wyjmuję dildo. Zamierzam zrobić sobie zdjęcia, ale nie chcę ujawniać na nich prawdziwej tożsamości. Nie chcę być jak reszta. Chce zostawić wiele dla wyobraźni. To co nieoczywiste i niedopowiedziane jest znacznie bardziej seksi….

Ujęcia robię tak, żeby było widać czerwone usta, język, długie włosy luźno opadające na ramiona, biały dekolt i fragment biustu w rozmiarze 75H.

Intryguję tym, co może nastąpić kiedy się spotkamy. Chcę pokazać delikatność, a zarazem zdecydowanie z jakim potraktuje jego najczulsze miejsca. Chcę go podniecić. Uwielbiam kusić…

W tagach zaznaczam wszystko, co faktycznie lubię od fellatio po seks analny. Jest tego trochę. No cóż, nie mam już 20 lat. Kilka związków z temperamentnymi mężczyznami bardzo mnie otworzyło. Po kilku godzinach fotki zostają zaakceptowane i są widoczne dla wszystkich.

I jest! Lawina wiadomości!

Nie sposób na wszystkie odpisać. „Szukam kobiety do spotkań, po 30 roku życia. Jestem przystojny, Oczekuje dyskrecji. Mogę sponsorować. Nie mam lokum propozycja moja jest poważna.” „Co powiesz na spotkanie dzisiaj?” „Chcesz się poruchać? „Twój profil zdecydowanie angażuje uwagę, jak mija wieczór?” Dziesiątki, setki. Wchodzę na profile nadawców. Liczy się pierwsze wrażenie. Nie biorę z nimi ślubu, mają mnie kręcić!

Dzieciak 18 letni skamle o seks. Na zdjęciu wygląda jakby miał nie więcej niż 15. Zupełnie nie mój target. Nie będę niczyją nauczycielką. Nie po to tu jestem. Chce się dogłębnie… zrelaksować. Strażak, nawet przystojny. Jakiś emeryt przesyła wirtualne kwiaty. Czytam dalej: „Hej, Bardzo spójny opis i awatar inteligencja jako afrodyzjak, ateizm, kawa – ciekawe zestawienie. Jak kiedyś wychylisz się z Wiednia do Warszawy lub na Śląsk chętnie popracuję nad urozmaiceniem naszych tagów.. Pozdrawiam, Konrad” Szybko prostuję, że piszę ze stolicy Polski, więc odległości nie jest przeszkodą: „ hmmmm, brzmi ciekawie… Nie jestem w Wiedniu, ale narazie na Śląsk się nie wybieram, jednakowoż czuję się zaproszona ;)” Dostaję odpowiedź: „W Wawie bywam niechętnie acz cyklicznie, tak więc może połowa grudnia?” Ale konkretny facet!

Przechodzimy do small talk o zainteresowaniach, łóżkowych też, muzyce. Obgadujemy galerie innych użytkowników. Fajnie się pisze. Da się odczuć, że koleś nie jest półgłówkiem, a inteligencja i poczucie humoru może nieźle podgrzać atmosferę. W profilu nie ma zdjęć, więc proszę o fotkę. Broni się, kokietuje, ale w końcu wysyła….. niebieskie oko. Jest dobrze. Do tego dodaje pięknie wyrzeźbiony tors w mokrej, rozpiętej koszuli…

Piszę, że wygląda sympatycznie i dostaję odpowiedź: „Sympatyczna to może być moja babcia :-D”.

W rewanżu on prosi o zdjęcia. Wysyłam. Jest zachwycony: „Nie traktuj tego jako komplementu (taki niewyszukany komplement przynosi mi wstyd). To suche stwierdzenie faktu.”

Pytam o fantazje…. Odpisuje:

Leżę w gorącym, małym pomieszczeniu, wszędzie pełno pary… Całkowity mrok..Przyjemnie ślizgam się na cieplej, miękkiej, naoliwionej folii..dookoła słyszę urywane oddechy kobiet, szepty, jęki rozkoszy..wyczuwam gorączkowy ruch.. Leżę.. Zamykam oczy… Czuję na swej skórze dotyk innych ciał… Czuję dotyk… Wszędzie dotyk… jęki… Zduszone krzyki… przesuwam dłonią po skłębionych ciałach… jestem dotykany… lizany… nie ma na moim ciele żadnego azylu… czuję jak staję się częścią tego nieprzytomnego ruchu… wszystko przyspiesza, gwałtownieje. Jęki zamieniają się w krzyki, ja krzyczę… Dochodzę…

Ufff, faktycznie robi się bardzo ciepło. Z jednej strony trochę jestem nakręcona, z drugiej nie wiem nawet jak gość wygląda w realu, jak pachnie, jaką ma barwę głosu, jak się śmieje. A to wszystko ma dla mnie ogromne znaczenie w zbliżeniu ciał. Za to on pisze: „ To co zobaczyłem i przeczytałem wystarczy mi do podjęcia decyzji. Jak chcesz mnie oceniać to zrób to tak, abym o tym nie wiedział. Trochę inwencji. Przyjdź na moje zajęcia, zjedz przy pobliskim stoliku obiad. Ja jestem tak zamotany, że i tak Cię nie poznam. Posłuchaj mego głosu jak rozmawiam z kolegą. Słowem, zrób to co pozwoli Ci podjąć decyzję, a mnie nie zrani. Nie jestem przystojny, mam jednak wysportowane ciało, nie jestem inteligentny jednak sporo czytam i wiem. Częściej bywam poważny niż tryskam humorem. Taki jestem.. Tak jak Ci wspomniałem niedługo opuszczam ten portal. Znasz mój mail. Masz pytania – pytaj…”

Piszemy przez kilka dni. O wszystkim, poznajemy się trochę. Nie mogę przecież tak zupełnie bez gadki! I wą końcu przyszedł czas na podjęcie decyzji; „Choć to szalone, zrobiłbym to i przyjechał… Gdybym wsiadł w samochód, mógłbym za 3 godziny być w Wawie, u Ciebie…”

Podaję adres. Kręci mi się w głowie. I chcę i się jednak trochę boję. Jestem go cholernie ciekawa. Mam 3 godziny. Idę pod prysznic…

Część dalsza nastąpi…

 

 

 

 

Fajny artykuł?
[ratings]