Miesięczne archiwum: Styczeń 2017

Dlaczego dziennikarstwo jest tylko o złych faktach?

Wielu moich znajomych zastanawia się, czy nie otworzyć serwisu z dobrymi wiadomościami. Tyle wokół dobra, a w mediach tylko przemoc, głód i nędza – zmieńmy to, mówią. Ale być może tego się nie da zmienić, gdyż dziennikarstwo wyrasta właśnie z potrzeby informowania o zagrożeniach? Sam jestem zmęczony złymi newsami, szczególnie, że wokół siebie widzę wiele przykładów postaw heroicznych, pięknych

Horror w windzie. Czy masz odwagę tam wejść?

Śliczna pięcioletnia Endżi mieszkała z mamą w małym miasteczku w Connecticut. Niestety nie było taty… Endżi słuchała, jak mama często kłóci się z tatą przez telefon… Tata miał przyjść na Gwiazdkę… Ale zamiast taty pojawił się wielki pluszowy kot… Endżi wsiadała z mamą do windy, gdy nagle zadzwonił telefon… Endżi została sama. Co się wydarzyło? Posłuchaj…

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Znów E. Drugie rozdanie

Następnej nocy E. pisze ponownie. Krótki sms  o 23 z minutami: „Jeździsz po Bemowie?” Nie zauważam.  Akurat kurs za kursem łapię, przedświąteczna zawierucha, ludzie wożą się, a co. Odczytuję grubo po północy. Morda mi się śmieje, Od razu odpisuję: „wszędzie jeżdżę”. Zgodnie z prawdą. Jestem akurat na Kabatach, lata świetlne od Bemowa. Najwyżej teleportuję się, a co.

Powód #3: szczęście nie wynika z głupoty

Zadałem sobie bobu tym blogiem. Dochodzę do wniosku, że w zasadzie nie wiem, czym jest szczęście. Przypominają mi się na ten temat dwie rzeczy: rozważania Bocheńskiego i piosenka Dżemu. Powód #3: jestem szczęśliwy, bo nie jestem głupi. Bocheński pisał, że szczęście jest skutkiem ubocznym życia zgodnego z wartościami, z uczciwością, solidnością itd. Pisał, że wytwarza się

Powód #1: w Nowy Rok nie mam kaca.

Jest 1 stycznia 2017 roku. Dziś wyruszam na roczny podbój szczęścia. Przyznaję – raczej jestem wesołym gościem, ale postanowiłem podwoić albo potroić wysiłki i być szczęśliwym codziennie przez rok. Powód #1: Dziś jestem szczęśliwy, bo nie mam kaca. Yuhu! Cały świat wokół mnie chwieje się na nogach, ludzie puszczają drętwe gazy w skotłowane kołdry, a ja