Miesięczne archiwum: Luty 2017

Powód #54: miałem zajebistego psa

Wziąłem go ze schroniska w 2004 roku. Paluch, Niuniek i ja. Tak zaczęła się ta przygoda, która w zasadzie urosła do poważnej relacji. Dowiedziałem się z niej, że zupełnie nie nadaję się do posiadania zwierzęcia. Powód #54: jestem szczęśliwy, bo miałem takiego zajebistego psa. Niuniek zdycha. Powoli ze starości. Weterynarz powiedział, że wysiadło mu już w zasadzie wszystko. Jest głuchy, ślepy,

Powód #52: wszechświat wewnętrzny

Odrębność zawsze była dla mnie zjawiskiem frapującym. Odrębność i uwypuklająca ją samotność. Cierpienie, które idzie w ślad za nimi. Oraz zdziwienie i zachwyt. Powód #52: jestem szczęśliwy, bo mam wszechświat wewnętrzny. Strukturę kryształu. Czy odrębność jest złudzeniem? Dokonuję obserwacji, że indywidualność doznaje w naszej współczesności najdotkliwszego kryzysu. Co musi być niepokojące, gdyż konsekwencją oddzielenia

Powód #42: no więc

No więc jestem szczęśliwy. No więc o tym mówię. Jestem szczęśliwy chociażby dlatego, że nie jestem dzieckiem i nie muszę chodzić do szkoły, gdzie jakaś przygłupia nauczycielka mówiłaby mi, że nie zaczyna się zdania od „no więc”. Powód #42: jestem szczęśliwy, bo no więc. Nie wiem, czy może być gorsza i bardziej degradująca umysłowo praca niż

Powód #37: kiedyś będę Tobą

Po wyemitowanym wczoraj odcinku Prowokacji, jedna z telewidzek pisze do mnie tak: „Dzisiejsze „Prowokacje” spowodowały, że chyba się z tematem zwyczajnie „nie prześpię”. No, nie da się! Twoje słowa na koniec tego odcinka wypowiedziane do starszego człowieka: „Ja będę Tobą, Ty byłeś mną…” Są w swej prostocie i prawdzie wstrząsające. Powód #37: jestem szczęśliwy, bo kiedyś będę Tobą.

Ulubiona pozycja: od tyłu

Jestem chora. Mam obolałe gardło, osłabienie i katar. Nie poszłam do pracy. Chcę odpocząć. Zdystansować się. Usiąść i pomyśleć, a nie tylko biegać i biegać. Wczoraj z ciekawości wpisałam hasło “sex telefon” w wyszukiwarkę. Wyskoczyło kilka portali ogłoszeniowych z ofertą pracy, kilka stron prowadzących donikąd, kilka zwierzeń rzekomych sekstelefonistek, które były wyuzadaną fantazją, nijak mającą

Oblałam

Skończyły mi się pieniądze, zostały tylko grosze, które wydam na chleb lub na jajka (w zależności od potrzeby). Mam 3 kg ziemniaków, szczypior z cebuli, dużo makaronu, śmietanę, pieczarki, włoszczyznę (Marek miał gotować obiad, ale nie dotarł), ser żółty, kawałek kiełbasy. Te zapasy na dziesięć dni mi wystarczą, a potem wypłata. Wczoraj było słabo,