Foto: Paweł Grott

Zaganiacz Waldek

Upał faktycznie zelżał. Na termometrze w aucie minus 12. Do tego wiatr zacina niemiłosiernie, czuję jak jadę Prymasa Tysiąclecia w stronę Bemowa, gdy tylko kończą się ekrany. Mocnego strzała wtedy dostaję w lewą burtę, od wiatru, kierownica w dwie dłonie aż, inaczej przypierdolę w barierki. STekiem w kombi akurat jestem, dla wiatru sama radość. Bo

Powód #16: Białoruscy przyjechali dać mi serce

Dziś spotkała mnie najwspanialsza i najbardziej nieoczekiwana przygoda: przyjechali do mnie ludzie, by ofiarować mi serce. Dosłownie. Powód #16: jestem szczęśliwy, bo Marek i Anna Białoruscy przyjechali do mnie dać mi serce! Przyjechali do mnie ludzie niezwykli: Marek był bohaterem programu w TVN Style, w którym dokonano całkowitej rekonstrukcji jego zdeformowanej przez chorobę twarzy.

Jupitery za skrzynkę wódki!

Na przełomie lat 50. i 60. obiekty Legii przechodziły gruntowną renowację. Głównym punktem prac był oczywiście stadion. Jednym z rewolucyjnych rozwiązań miało być zamontowanie sztucznego oświetlenia. Nawet w porównaniu z największymi piłkarskiego świata wojskowi nie byli zacofani. Montaż masztów i lamp miał miejsce w 1960 roku, a więc trzy lata później niż na obiekcie Realu

Powód #11: olśniła mnie Warszawa

Na początku roku postanowiłem sobie, że codziennie napiszę o czymś, co sprawiło, że choć przez chwilę poczułem się szczęśliwy. Dostrzegam brzemię odpowiedzialności: jak wybrać coś, co jest piękne, a nie banalne, ważne dla mnie, a jednak nie zagmatwane – zrozumiałe… Powód #11: jestem szczęśliwy, bo olśniła mnie Warszawa! Choć mógłbym też napisać, że poczułem się szczęśliwy

Powód #9: Choć wszystko dziś było okropne, były też piękne momenty

Dziś miałem ciężki dzień. Pokłóciłem się z żoną, pokłóciłem się ze współpracownikiem, miałem długie, wielogodzinne i ciężkie spotkanie ze wspólnikami. A jednak uważam, że było pięknie. Powód #9: Jestem szczęśliwy, bo udało mi się dostrzec piękne rzeczy. Nie, to nie będzie polukrowany blog, na którym będę się ciągle głupkowato cieszył. To będzie blog, na którym będę

Dlaczego Kijowski transferował pieniądze przez firmę żony?

Mateusz Kijowski wziął pieniądze, gdyż ich potrzebował. Dlaczego transferował je przez firmę żony? Gdyż bał się o nie poprosić wprost. Na tym moja analiza mogłaby się skończyć, ale dla lubiących czytać więcej niż dwa zdania mam kilka słów analizy z własnego doświadczenia. Otóż sytuacja Mateusza mogła być zupełnie inna, gdyby w miesiąc po odpaleniu KOD

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Iza o boskich udach

Zlecenie Krakowskie Przedmieście. Weź tam kurwa dojedź. Strefa ograniczonego ruchu pojazdów. Taryfiarz nie jestem, auto dzisiaj bardziej sportowe niż hybrydowe, blachy inspektora weterynaryjnego też chwilowo nie posiadam /hybrydy mogą jeździć po krakowskim i nowym światem, a o blasze weta napiszę niebawem/. Już miałem anulować, gdy dzwoni telefon. Pasażerka Iza. – Pan Uber?

Dlaczego dziennikarstwo jest tylko o złych faktach?

Wielu moich znajomych zastanawia się, czy nie otworzyć serwisu z dobrymi wiadomościami. Tyle wokół dobra, a w mediach tylko przemoc, głód i nędza – zmieńmy to, mówią. Ale być może tego się nie da zmienić, gdyż dziennikarstwo wyrasta właśnie z potrzeby informowania o zagrożeniach? Sam jestem zmęczony złymi newsami, szczególnie, że wokół siebie widzę wiele przykładów postaw heroicznych,

Horror w windzie. Czy masz odwagę tam wejść?

Śliczna pięcioletnia Endżi mieszkała z mamą w małym miasteczku w Connecticut. Niestety nie było taty… Endżi słuchała, jak mama często kłóci się z tatą przez telefon… Tata miał przyjść na Gwiazdkę… Ale zamiast taty pojawił się wielki pluszowy kot… Endżi wsiadała z mamą do windy, gdy nagle zadzwonił telefon… Endżi została sama. Co się wydarzyło? Posłuchaj…

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Znów E. Drugie rozdanie

Następnej nocy E. pisze ponownie. Krótki sms  o 23 z minutami: „Jeździsz po Bemowie?” Nie zauważam.  Akurat kurs za kursem łapię, przedświąteczna zawierucha, ludzie wożą się, a co. Odczytuję grubo po północy. Morda mi się śmieje, Od razu odpisuję: „wszędzie jeżdżę”. Zgodnie z prawdą. Jestem akurat na Kabatach, lata świetlne od Bemowa. Najwyżej teleportuję się,