Archiwa tagu: Betlejewski

Krystyna

Te cztery zdjęcia zrobiłem Krystynie Kuleszy. Przyjaźniliśmy się przez jakiś czas w 2013 roku. Krystyna nie uznała tych zdjęć za zbyt pochlebne, może słusznie, ale pozostały, więc je publikuję, gdyż w moim mniemaniu są tego warte. Co za oczy! I to kolorystyczne zestawienie z włosami i trawą… Sweet. Ona naprawdę ma takie oczy. Jak myślicie, czy te zdjęcia się bronią?

Stół ping-pongowy, kobieta z torebką, żółta sukienka, czarne szpilki, dziwna poza, czarna spódnica

Przygody na planie

Nie jestem pewien, co tu się dzieje. Wiem, kto tu jest – aktorka i reżyserka, które wpadły na pomysł, by się powygłupiać. W końcu jesteśmy na planie Betlejewski Prowokacje, więc wszystko jest możliwe. Częśto siedzimy w ukryciu, obserwując na monitorach, co się dzieje. Tak wyglądałem, ja, Betlej, gdy grałem Jasona Polaka w TVP 2.  

Obiad za 1300! Co jest do chuja!?

Jeśli mam być szczery, w głęboką zadumę wprawia mnie fakt, że minister finansów z ministrem spraw zagranicznych wydają na obiad 1352 złote. To jest o 53 złote więcej, niż ja będę miał na miesiąc i więcej niż większość emerytów ma co miesiąc na życie, przez całe życie… do końca… Właściwie co sobie myślą tacy ludzie? Nie chcę brzmieć obłudnie,

Pani ze sznurowadłami

Przy Dobrej na Powiślu jest pani. Pani ze sznurowadlami. Pani jest tam zawsze. No prawie. Czy mróz, czy śnieg, czy słońce, ona siedzi tam i czeka. Jak pająk. Plecie sieć ze swoich sznurków, w którą czasami ktoś się zaplącze, ktoś przypadkowy. Przechodzień. Zazwyczaj nie zwracamy uwagi na panią ze sznurowadłami. Czy ona zwraca uwagę na nas? Czy może śpi?

Wniebowzięci z Lubartowskiej. Lublin

Do Lublina pojechałem na zaproszenie Szymona Pietrasiewicza, który wymyślił projekt rewitalizacji „niepokojących” przestrzeni miejskich w Lublinie poprzez obecność artystów. Rewiry, Pracownia Sztuki Zaangażowanej. Do Lublina pojechałem z Roksaną. Lubartowska to jedna z historycznych ulic Lublina, będąca kiedyś jedną z głównych ulic miasta żydowskiego. Dziś jest to ulica podupadła, zdewastowana, z przedwojennymi kamienicami komunalnymi, w których mieszkają ludzie rozczarowani

Warszawski junk

Chodzę po Warszawie z aparatem. Patrzę. Czasami coś widzę. Czasami nie widzę nic. Czasami zamykam oczy, gdyż nie chcę już widzieć. W Warszawie mieszkam od 1995 roku – jeśli to ma jakieś znaczenie. A ma. Dla mnie.