Archiwa tagu: projekt

Powód #54: miałem zajebistego psa

Wziąłem go ze schroniska w 2004 roku. Paluch, Niuniek i ja. Tak zaczęła się ta przygoda, która w zasadzie urosła do poważnej relacji. Dowiedziałem się z niej, że zupełnie nie nadaję się do posiadania zwierzęcia. Powód #54: jestem szczęśliwy, bo miałem takiego zajebistego psa. Niuniek zdycha. Powoli ze starości. Weterynarz powiedział, że wysiadło mu już w zasadzie wszystko. Jest głuchy, ślepy, nie działają

Powód #42: no więc

No więc jestem szczęśliwy. No więc o tym mówię. Jestem szczęśliwy chociażby dlatego, że nie jestem dzieckiem i nie muszę chodzić do szkoły, gdzie jakaś przygłupia nauczycielka mówiłaby mi, że nie zaczyna się zdania od „no więc”. Powód #42: jestem szczęśliwy, bo no więc. Nie wiem, czy może być gorsza i bardziej degradująca umysłowo praca niż uczenie dzieci w szkole?

Powód #37: kiedyś będę Tobą

Po wyemitowanym wczoraj odcinku Prowokacji, jedna z telewidzek pisze do mnie tak: „Dzisiejsze „Prowokacje” spowodowały, że chyba się z tematem zwyczajnie „nie prześpię”. No, nie da się! Twoje słowa na koniec tego odcinka wypowiedziane do starszego człowieka: „Ja będę Tobą, Ty byłeś mną…” Są w swej prostocie i prawdzie wstrząsające. Powód #37: jestem szczęśliwy, bo kiedyś będę Tobą.

Powód #23: 40 dni bez alkoholu

Jestem jak Jezus na pustyni. Jak Budda medytujący. Jak Mahomet w jaskini – osiągam swoje wcielenie Brahmana bez wódy, piwa, wina i szampana. Powód #23: jestem szczęśliwy, bo już 40 dni nie piję alkoholu. Od 40 dni nie mam kaca. Od 40 dni nie tańczyłem na stoliku o pierwszej w nocy, ani nie dałem nikomu w papę, ale za to budzę się swobodnie, bez barbapapy siedzącej

Powód #20: mój stary przeżył operację

Wczoraj ojciec zadzwonił do mnie, mówiąc, że idzie dziś na operację przepukliny. Niby nic groźnego, ale narkoza i w ogóle. W jego głosie wyczułem strach. Zwyczajny strach, że nie przetrwa… Powód #20: jestem szczęśliwy, bo mój stary przeżył operację. To nie była łatwa relacja. Mój ojciec i ja. Stary jest cholerykiem i często się wkurwiał. Mam mu wiele za złe, kiedyś

Powód #11: olśniła mnie Warszawa

Na początku roku postanowiłem sobie, że codziennie napiszę o czymś, co sprawiło, że choć przez chwilę poczułem się szczęśliwy. Dostrzegam brzemię odpowiedzialności: jak wybrać coś, co jest piękne, a nie banalne, ważne dla mnie, a jednak nie zagmatwane – zrozumiałe… Powód #11: jestem szczęśliwy, bo olśniła mnie Warszawa! Choć mógłbym też napisać, że poczułem się szczęśliwy zupełnie

Powód #9: Choć wszystko dziś było okropne, były też piękne momenty

Dziś miałem ciężki dzień. Pokłóciłem się z żoną, pokłóciłem się ze współpracownikiem, miałem długie, wielogodzinne i ciężkie spotkanie ze wspólnikami. A jednak uważam, że było pięknie. Powód #9: Jestem szczęśliwy, bo udało mi się dostrzec piękne rzeczy. Nie, to nie będzie polukrowany blog, na którym będę się ciągle głupkowato cieszył. To będzie blog, na którym będę pisał prawdę! Dziś

Powód #3: szczęście nie wynika z głupoty

Zadałem sobie bobu tym blogiem. Dochodzę do wniosku, że w zasadzie nie wiem, czym jest szczęście. Przypominają mi się na ten temat dwie rzeczy: rozważania Bocheńskiego i piosenka Dżemu. Powód #3: jestem szczęśliwy, bo nie jestem głupi. Bocheński pisał, że szczęście jest skutkiem ubocznym życia zgodnego z wartościami, z uczciwością, solidnością itd. Pisał, że wytwarza się

Powód #1: w Nowy Rok nie mam kaca.

Jest 1 stycznia 2017 roku. Dziś wyruszam na roczny podbój szczęścia. Przyznaję – raczej jestem wesołym gościem, ale postanowiłem podwoić albo potroić wysiłki i być szczęśliwym codziennie przez rok. Powód #1: Dziś jestem szczęśliwy, bo nie mam kaca. Yuhu! Cały świat wokół mnie chwieje się na nogach, ludzie puszczają drętwe gazy w skotłowane kołdry, a ja