Archiwa tagu: Warszawa

Powód #52: wszechświat wewnętrzny

Odrębność zawsze była dla mnie zjawiskiem frapującym. Odrębność i uwypuklająca ją samotność. Cierpienie, które idzie w ślad za nimi. Oraz zdziwienie i zachwyt. Powód #52: jestem szczęśliwy, bo mam wszechświat wewnętrzny. Strukturę kryształu. Czy odrębność jest złudzeniem? Dokonuję obserwacji, że indywidualność doznaje w naszej współczesności najdotkliwszego kryzysu. Co musi być niepokojące, gdyż konsekwencją oddzielenia

Powód #23: 40 dni bez alkoholu

Jestem jak Jezus na pustyni. Jak Budda medytujący. Jak Mahomet w jaskini – osiągam swoje wcielenie Brahmana bez wódy, piwa, wina i szampana. Powód #23: jestem szczęśliwy, bo już 40 dni nie piję alkoholu. Od 40 dni nie mam kaca. Od 40 dni nie tańczyłem na stoliku o pierwszej w nocy, ani nie dałem nikomu w papę, ale za to budzę

Powód #11: olśniła mnie Warszawa

Na początku roku postanowiłem sobie, że codziennie napiszę o czymś, co sprawiło, że choć przez chwilę poczułem się szczęśliwy. Dostrzegam brzemię odpowiedzialności: jak wybrać coś, co jest piękne, a nie banalne, ważne dla mnie, a jednak nie zagmatwane – zrozumiałe… Powód #11: jestem szczęśliwy, bo olśniła mnie Warszawa! Choć mógłbym też napisać, że poczułem się szczęśliwy

Tak, tu będzie Twój blog!

Myślisz o tym, żeby prowadzić bloga, ale dostępne platformy wydają Ci się zbyt sztampowe? War-Saw jest dla Ciebie.   Twój blog może wyglądać zajebiście. Dbamy o warstwę wizualną platformy. Chcemy, żeby zdjęcia i teksty prezentowały się pięknie, nowocześnie i czytelnie. Zajmiemy się Twoim blogiem osobiście. Pomożemy Ci stworzyć właściwą oprawę. Potrzebujesz zdjęć? Możesz

Warszawski junk

Chodzę po Warszawie z aparatem. Patrzę. Czasami coś widzę. Czasami nie widzę nic. Czasami zamykam oczy, gdyż nie chcę już widzieć. W Warszawie mieszkam od 1995 roku – jeśli to ma jakieś znaczenie. A ma. Dla mnie.  

Marsz Niepodległości 2015

Byłem dziś na marszu niepodległości i mnie olśniło: to nie jest erupcja nacjonalizmu i ksenofobii, tu nie chodzi o patriotyzm i Polskę, tu chodzi o manifestację obecności klasowej. Proszę mi wybaczyć marksistowski język, ale trudno od niego uciec. Otóż marsz niepodległości to w istocie manifestacja klasy „Masa”. Opisałem już marsz antyfaszystów, który mnie sfrustrował, czułem się więc w obowiązku pójść na marsz narodowców.